Skąd wzięły się obawy o zdalne wyłączanie fotowoltaiki?
W ostatnich tygodniach w mediach pojawiły się informacje o możliwości zdalnego ograniczania mocy przydomowych instalacji fotowoltaicznych przez operatorów sieci. Powodem był projekt zmian przepisów dotyczących krajowego systemu elektroenergetycznego, który w pierwotnej wersji zawierał zapisy umożliwiające szerszą ingerencję w pracę mikroinstalacji w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa sieci. Wywołało to zaniepokojenie wśród ponad 1,6 miliona prosumentów w Polsce.
Obecny stan prawny – czy operator może wyłączyć instalację?
Na dzień dzisiejszy nie ma przepisów, które pozwalałyby operatorom systemów dystrybucyjnych na rutynowe zdalne wyłączanie domowych instalacji fotowoltaicznych. Minister Energii zapewnił, że ostateczna wersja przygotowywanych przepisów nie będzie zawierać takich zapisów bez zgody właścicieli. Dotyczy to zarówno prosumentów rozliczających się w starym systemie opustów, jak i w nowym net-billingu.
Dlaczego w ogóle pojawił się taki pomysł?
Polska ma już ponad 13 GW mocy w domowych instalacjach PV. W słoneczne dni produkcja energii bywa bardzo wysoka, podczas gdy zapotrzebowanie – niskie. To wyzwanie dla stabilności sieci, podobne do korka na drodze. Obecnie ograniczenia produkcji dotyczą głównie dużych farm, a nie prosumentów.
Co przyniesie przyszłość?
Rozwój OZE wymaga modernizacji sieci i magazynowania energii. Inteligentne liczniki, magazyny energii i elastyczne zarządzanie poborem pozwolą lepiej wykorzystać energię z PV bez konieczności jej wyłączania. Właściciele instalacji nie mają obecnie powodów do obaw, ale transformacja energetyczna będzie postępować.
Podsumowanie
- Nie ma przepisów na zdalne wyłączanie domowej fotowoltaiki.
- Kontrowersyjne zapisy zostaną usunięte z projektu.
- Prawa prosumentów (opust i net-billing) pozostają nienaruszone.
- Konieczna jest rozbudowa sieci i magazynów energii.
Źródło: Gmina Żelazków
Fot. Pexels / Robert So
