Dariusz Rodecki, znany kaliski notariusz i zapalony globtroter, od dziecka marzył o prawdziwej Afryce – tej dzikiej, z dala od turystycznych kurortów. W sierpniu 2026 roku, wraz z 15-letnim synem Adamem, wyruszył do Etiopii, kraju o bogatej historii i niezwykłej kulturze. Do wyprawy dołączyli także Halinka Młynkova, była wokalistka zespołu Brathanki, z mężem Łukaszem Nowickim, oraz małżeństwo z Warszawy – Magda i Piotr.
Podróż rozpoczęła się od niespodzianki na londyńskim Heathrow. W związku z zagrożeniem terrorystycznym z 13 sierpnia 2006 roku, cały bagaż podręczny pasażerów został skonfiskowany. – Zostaliśmy tylko z paszportami i biletami – wspomina pan Darek. Po przylocie do Addis Abeby, stolicy położonej na wysokości 2300 m n.p.m., podróżnicy zetknęli się z ekstremalnym ubóstwem. Średni dochód na osobę wynosi około 120 dolarów rocznie, a średnia długość życia to zaledwie 46 lat. Na ulicach pełno jest kalek, osób upośledzonych i dzieci proszących o datek. W Etiopii obowiązują dwa kalendarze – gregoriański i juliański, co powoduje opóźnienie o 8 lat. W domach w Lalibeli podróżnicy zobaczyli kalendarz z 1998 roku – gospodarz wyjaśnił, że to nie pomyłka, lecz lokalny zwyczaj.
W Addis Abebie odwiedzili Muzeum Archeologiczne, gdzie znajduje się replika słynnej Lucy – szkieletu hominida sprzed 3,5 miliona lat (oryginał ukryto w podziemiach). Następnie udali się do Lalibeli, miasta słynącego z 13 kościołów wykutych w litej skale, w tym imponującego kościoła św. Jerzego. Etiopia to kraj głęboko religijny – dominuje ortodoksyjne chrześcijaństwo i islam. Mieszkańcy codziennie uczestniczą we mszach o 4 rano, a turyści często są postrzegani niechętnie.
Kolejnym etapem był Aksum, wpisany na listę UNESCO. To miejsce legendarne – według tradycji spoczywa tam Arka Przymierza, przywieziona przez Menelika, syna króla Salomona i królowej Saby. Etiopczycy wierzą, że Arka znajduje się w jednym z kościołów, a strzeże jej dożywotnio wybrany zakonnik. Przewodnicy ostrzegają, że wtargnięcie niepowołanych kończy się spaleniem żywcem.
Podróżnicy dotarli także do jeziora Tana, źródła Nilu Błękitnego, oraz do Gondaru – dawnej stolicy z imponującymi pałacami. Wodospady Nilu Błękitnego zrobiły na nich ogromne wrażenie, zwłaszcza w kontekście historycznym – wielu odkrywców przypłaciło ich poszukiwanie życiem.
Największe wyzwanie czekało ich na południu kraju. Po problemach zdrowotnych syna (wysoka gorączka po zjedzeniu baraniny) i trudnej podróży błotnistymi drogami, dotarli do Arba Minch, gdzie skosztowali wyśmienitej ryby tilapia. W parku narodowym Mago spotkali pawiany, a następnie udali się do wioski plemienia Mursi – jednego z najbardziej izolowanych ludów Afryki. Kobiety noszą tam charakterystyczne gliniane krążki w wardze, będące wyznacznikiem urody i statusu. Mursi są niebezpieczni – dwa lata wcześniej zastrzelili australijskie małżeństwo, które nie zatrzymało się na ich żądanie. Podróżnicy mogli robić zdjęcia tylko za opłatą, a filmowanie było surowo zakazane. Gdy pan Darek dyskretnie nagrał krótki film, samochód otoczyli uzbrojeni wojownicy z karabinkami AK-47. Sytuację opanował przewodnik.
Powrót był równie dramatyczny – tropikalna ulewa zalała namioty, a jeepy grzęzły w błocie. Mimo trudności Dariusz Rodecki nie traci optymizmu i zapowiada, że w przyszłości wyruszy do Ugandy, by stanąć oko w oko z gorylami górskimi.
Źródło: zyciekalisza.pl
