Znakoza – cicha patologia polskiego drogownictwa. Przykład z Kalisza

Znakoza – cicha patologia polskiego drogownictwa. Przykład z Kalisza
Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X Wyślij przez WhatsApp Kopiuj link

W polskiej debacie o bezpieczeństwie ruchu drogowego często pomija się problem nadmiernej liczby znaków drogowych, chaotycznego oznakowania i wzajemnie wykluczających się komunikatów. Zjawisko to, nazywane „znakozą”, nie tylko utrudnia kierowcom podejmowanie właściwych decyzji, ale paradoksalnie może obniżać bezpieczeństwo na drogach.

Las znaków zamiast informacji

Podstawowym zadaniem znaków drogowych jest przekazywanie jasnych i jednoznacznych informacji. Tymczasem na wielu polskich ulicach słupy uginają się pod ciężarem kolejnych tablic. Przed przejściem dla pieszych można spotkać jednocześnie ograniczenie prędkości, znak ostrzegający o przejściu, informację o progu zwalniającym, strefę zamieszkania, tabliczkę o monitoringu, oznaczenie drogi rowerowej oraz reklamy. Efekt jest odwrotny od zamierzonego – nadmiar bodźców powoduje przeciążenie informacyjne, a kierowcy zaczynają ignorować kolejne tablice.

Dublowanie oczywistości

Charakterystyczną cechą polskiej znakozy jest informowanie o rzeczach oczywistych. Przykładem jest stawianie znaku ograniczenia prędkości do 30 km/h bezpośrednio przed progiem zwalniającym, który sam wymusza podobną prędkość. Innym przypadkiem jest oznaczanie każdego przejścia dla pieszych dodatkowymi tablicami ostrzegawczymi, mimo że przejście jest dobrze widoczne. Zarządcy dróg często traktują znaki jako zabezpieczenie przed odpowiedzialnością administracyjną, zamiast dbać o czytelność oznakowania.

Mercedes-BenzReklama

Znaki, które sobie przeczą

Jeszcze większym problemem są sytuacje, w których oznakowanie jest wzajemnie sprzeczne. W wielu miejscach można spotkać ograniczenia prędkości pozostawione po zakończeniu remontów, znaki zakazu zatrzymywania się obok wyznaczonych miejsc postojowych czy oznaczenia kierunków niezgodne z aktualnym układem jezdni. Takie przypadki wynikają z braku systematycznych przeglądów oznakowania – znaki są dokładane przez lata, ale rzadko usuwane.

Polska na tle Europy

W krajach Europy Zachodniej od lat realizowana jest filozofia minimalizowania oznakowania. Irlandia, Holandia, Dania czy Wielka Brytania stawiają na zasadę „self-explaining roads” – dróg samowyjaśniających się, gdzie geometria drogi i infrastruktura sugerują właściwe zachowanie bez konieczności stawiania kolejnych znaków. W Polsce wciąż dominuje przekonanie, że więcej znaków oznacza większe bezpieczeństwo, co prowadzi do informacyjnego chaosu.

Znakoza w Kaliszu – przykład skrzyżowania Poznańskiej z Wojska Polskiego

Kalisz nie jest wyjątkiem. „Życie Kalisza” wielokrotnie zwracało uwagę na nadmiar znaków w mieście. Modelowym przykładem jest skrzyżowanie ulicy Poznańskiej z Al. Wojska Polskiego. Jadąc Poznańską w stronę szpitala, przed skrzyżowaniem widzimy kilka znaków: informację o znaku „stop” za 30 metrów, trójkąt „ustąp pierwszeństwa”, tablicę „koniec drogi z pierwszeństwem” oraz znak „Stop”. Co najmniej trzy z nich są zbędne – dodatkowa informacja o znaku „Stop” jest niepotrzebna, a znaki A7 i D2 dublują się. Co więcej, po drugiej stronie skrzyżowania (jadąc od szpitala do centrum) stoi tylko jeden znak „Stop”, co dowodzi, że pozostałe są zbędne. Dodatkowo oba wloty mają znaki informujące o sygnalizacji świetlnej, która jest doskonale widoczna.

Potrzeba audytu

Omawiane skrzyżowanie to tylko jeden z przykładów patologii w Kaliszu. Może najwyższy czas na audyt oznakowania w całym mieście? Ograniczenie znakozy nie wymaga rewolucji – wystarczy regularnie usuwać nieaktualne oznakowanie, unikać dublowania komunikatów i projektować przestrzeń tak, aby infrastruktura sama sugerowała właściwe zachowania. Mniej znaków może oznaczać więcej bezpieczeństwa.

Źródło: zyciekalisza.pl

Fot. Pexels / Egor Komarov

Firma ON · Partnerstwa lokalne
TWOJA FIRMA.
TWOJE MIASTO.
ZAWSZE ON.

Lokalna reklama, wizytówka premium, artykuł informacyjny — obecność tam, gdzie Twoi klienci szukają informacji o mieście.

START
499 zł / miesiąc
STANDARD
1 499 zł / miesiąc
PREMIUM
2 999 zł / miesiąc
Zostań Partnerem ON →